03:08

Dobre wino na każdą okazję.

Ostatnia książka jaką przeczytałem to „Dobre wino na każdą okazję” autorstwa Katherine Cole. Pozycję tę wyszperałem na początku lutego w empiku, a że akurat była objęta pięćdziesięcioprocentową promocją (cena spadła z 50,99zł do 25,50zł) od razu kupiłem. Okazała się to też książka o winie, którą czytałem najdłużej, bo ok. półtora tygodnia. Dlaczego aż tyle – myślę, że z kilku powodów, ale o tym później.
                Katherine Cole to dziennikarka z Oregonu w USA, która od wielu lat pisze o winie w magazynach tematycznych, a także publikuje własne książki (ma ich na koncie bodaj cztery). Muszę przyznać, że „Dobre wino…” zaskoczyło mnie zarówno w formie jak i w treści, mimo iż zakres wiedzy w zasadzie powiela się z kilkoma wcześniejszymi książkami opisanymi na tym blogu. Najbliższe porównanie to chyba „Wino. Praktyczny poradnik”, gdzie lwią część, tak jak i tu, też stanowił podział na style i omówienie każdego z nich wraz z podaniem przykładów i ciekawostek. Cole posiłkowała się teorią Hugh Johnsona (autora przedmowy do książki) i  poświęciła stylom niemal całą treść. Ostatnie kilka krótkich działów dotyczy podstaw enologii: produkcji, kupowania, przechowywania, degustacji, etc. Sama książka jest pokaźnych rozmiarów, zawiera sporo fotografii, a także tabelaryczne i schematyczne zestawienia pomocnych w przyswajaniu wiedzy faktów. Gdzieś między blokami tekstu pojawiają się zdjęcia autorki (najczęściej z kieliszkiem w dłoni), a że jest to kobieta urodziwa, nie miałem nic przeciwko nauce winnego savoire vivru na jej przykładzie. Tak czy inaczej, to nie wymyślna forma jest głównym atutem „Dobrego wina na każdą okazję”, a treść.
                Pani Katherine operuje fajnym językiem. Nie jest to zwyczajne przekazywanie informacji, ale raczej uwodzicielskie szeptanie do ucha, pełne metafor, wykwintnych słów, a czasem poetyckich porównań. Mimo wszystko zachowuje w tym umiar, sprawiając wrażenie osoby, która świetnie się bawi opowieściami o winie i ludziach wina, no i też osoby, która naprawdę sporo wie o tym, co mówi. O ile w poprzednich książkach treść mieliśmy zwykle podzieloną na tematyczne rozdziały, u Cole to wszystko (tzn regiony, przykłady, potrawy itd.) jest podane za jednym zamachem – podczas omawiania konkretnych stylów. Mając za sobą lekturę chyba z sześciu książek o winie, bardzo łatwo i przyjemnie się w tym odnajdywałem. Większość haseł była mi znana, więc mogłem skoncentrować się na przyjemności słuchania słów autorki. Jak byłoby gdybym tę pozycję kupił jako pierwszą? Nie wiem – pewnie dużo gorzej.


                I myślę, że to właśnie okazał się główny powód czytania książki tak długo. Podobnie jak w przypadku picia dobrego wina – tak i podczas słuchania Pani Cole – delektowałem się tekstem, przyswajając go małymi łykami. Chyba też fakt przerobienia informacji o winie już kilkakrotnie wcześniej zrobił swoje i nieco spowolnił mój głód chłonięcia wiedzy. Myślę, że podobnie jak w przypadku „Wino. Praktyczny poradnik.”, tak i tutaj mamy pozycję, którą warto mieć pod ręką: w kuchni albo na regale z książkami, bo to bardzo przydatny kawałek tekstu i zapewniam, że wielokrotnie będę do niego wracał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Pisane Winem , Blogger