Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

09:55

Wytrawne Teksty

Wytrawne Teksty
Mój komentarz na temat polskiego wina Seyval Blanc z Winnicy Turnau znalazł się w gronie najlepszych opinii ostatniego miesiąca na portalu marekkondrat.pl. Z tej okazji w prezencie dostałem książkę pt. „Wytrawne teksty” autorstwa Luksa Piekuta. Żeby odebrać prezent, trzeba było jeszcze tylko złożyć kolejne zamówienie, więc kupiliśmy zestaw „Włoski Tercet”, który po kilku dniach odebrałem wraz z bonusową książką. A ponieważ czytam więcej niż piję – zanim napiszę coś o wrażeniach z degustacji tercetu, podzielę się wrażeniami z lektury.
          „Wytrawne teksty” to tomik poezji, a ściślej prozy poetyckiej inspirowanej winem, choć dosyć luźnej tematycznie i przekazowo. Autorem tomiku jest Łukasz Piekut – właściciel bloga lampkawina.com, na którym to właśnie w latach 2010 – 2012 owe teksy powstały. Miałem okazję przeczytać wydanie drugie, uzupełnione o dwa dodatkowe teksty z roku 2013. Samego bloga wcześniej nie czytywałem dopiero ostatnio wrzuciłem go sobie do lity czytelniczej, więc „Wytrawne teksty” to praktycznie mój pierwszy kontakt z tym autorem.
         Książka jest fajna w formie – szczególnie okładka mi się podoba: jest prosta, jednolita kolorystycznie, a tym samym elegancka; do tego z pomysłowym emblematem kiści winnej powstałej z okrągłych wycięć w okładce i prześwitujących w nich mini-emblematów kieliszków. Wewnątrz, po stopce redakcyjnej i kilku słowach od autora od razu zaczynają się utwory, bez rozdziałów ani innych zbędnych podziałów, ale z wyraźnie przemyślaną i dobrze dopasowaną kolejnością. Między utworami jest też kilka ilustracji.
          Co do samej treści to nie mam za wiele do powiedzenia. Są to bardzo krótkie utwory o tematyce obyczajowo-egzystencjalnej z powplataną tu i ówdzie, raz bardziej a raz mniej intensywną tematyką wina. Ten zbiór to taka podróż po twórczym uniwersum Luksa pełna interesujących spostrzeżeń i całkiem niezłych porównań. Wino jest tu bardziej towarzyszem podróży niż jej celem i to mi się chyba najbardziej podobało. Nie będę odnosił się do poszczególnych pozycji, napiszę tylko, że najlepszym pod kątem artystycznym wg mnie jest utwór pt. „Lada chwila”. Najsłabszym zaś „Cios”. Reszta mieści się gdzieś pomiędzy tymi biegunami i raczej emanuje pozytywną aurą twórczą. Jedyne co mnie trochę zastanawiało to brak konsekwencji interpunkcyjnej. W przypadku poezji nie ma to większego znaczenia, bo może być inna dla poszczególnych utwórów, ale już przy prozie czy prozie poetyckiej tak. A np. imiesłowowe równoważniki zdania w niektórych utworach były oddzielane przecinkami, a w innych nie.

         „Wytrawne teksty” to przede wszystkim miła niespodzianka, którą sprawiłem trochę sam sobie za pomocą dobrej opinii o winie. Z drugiej strony, jako osobie piszącej i miłośnikowi poezji, jak najbardziej taki prezent mi do gustu przypadł – zawsze korzystam z okazji, by sprawdzić, co tam koledzy po klawiaturze tworzą, piszą, wydają.
Zdjęcie pobrane ze strony autora książki: lampkawina.com

03:24

Wino. Najlepsze wina z polskich sklepów.

Wino. Najlepsze wina z polskich sklepów.
Ostatnio wpadła mi w ręce książka pod tytułem „Wino. Najlepsze wina z polskich sklepów.”, której autorem jest Zbigniew Pakuła. W Empiku można ją kupić za 29,90zł, co jest wydatkiem sporym jak na tak nieduże opracowanie. Z tym że wydatek zapewne zwróci się osobom, kierującym się przy kupnie wina opiniami znawców. Jest to też pierwsza pozycja, jaką czytałem, opisująca konkretne wina dostępne w popularnych sklepach i marketach.
         W formie książka przypomina większy kieszonkowy przewodnik – czyli jest nieco mniejsza niż standardowe lektury. Ma miękką, schludną okładkę w klimatycznych ciemnych kolorach z kuszącym obrazkiem kieliszka napełnianego czerwonym winem. Wewnątrz podzielona na dwie główne części: wstęp, gdzie w błyskawicznym skrócie opisano podstawy enologii, oraz część właściwą poświęconą opisowi kilkudziesięciu butelek wina. No i trudno się do czegokolwiek przyczepić, bo faktycznie książka spełnia swoje zadanie. Sam autor nadmienił na wstępie, że jest to pozycja kierowana do laików, „nie ośmielająca nadmiarem specjalistycznej wiedzy” - ten ostatni cytat jest jak najbardziej prawdziwy.
         Co do treści to trudno polemizować z wyborem autora, no bo przecież każdy ma swoje preferencje. Ja osobiście próbowałem dopiero ledwie kilku z opisanych tu pozycji, więc myślę że pewnego dnia wrócę do tej książki, sporządzę listę najbardziej interesujących mnie win i zrobię rundkę po wrocławskich marketach w celu sprawdzenia rad Pana Pakuły. Zwłaszcza że dodarcie do większości z opisywanych w książce sklepów to dla mnie, Wrocławiaka z samochodem, kwestia kwadransa. Co tu pisać więcej?

         Podsumowując tę krótką notkę powiem tak: jeśli ktoś lubi wino i chciałby je pijać, ale się na nim nie zna, a onieśmielają go tysiące butelek stojących na półkach sklepów i marketów, jak najbardziej powinien przeczytać „Wino. Najlepsze wina z polskich sklepów.” Autor nie tylko wymienił nazwy i podstawowe parametry proponowanych win, ale też przy każdym z nich napisał kilka słów wyjaśnienia, ciekawostek czy faktów historycznych. Myślę, że te skondensowane informacje będą dobrym azymutem dla szukających swojego kierunku w świecie win.

03:08

Dobre wino na każdą okazję.

Dobre wino na każdą okazję.
Ostatnia książka jaką przeczytałem to „Dobre wino na każdą okazję” autorstwa Katherine Cole. Pozycję tę wyszperałem na początku lutego w empiku, a że akurat była objęta pięćdziesięcioprocentową promocją (cena spadła z 50,99zł do 25,50zł) od razu kupiłem. Okazała się to też książka o winie, którą czytałem najdłużej, bo ok. półtora tygodnia. Dlaczego aż tyle – myślę, że z kilku powodów, ale o tym później.
                Katherine Cole to dziennikarka z Oregonu w USA, która od wielu lat pisze o winie w magazynach tematycznych, a także publikuje własne książki (ma ich na koncie bodaj cztery). Muszę przyznać, że „Dobre wino…” zaskoczyło mnie zarówno w formie jak i w treści, mimo iż zakres wiedzy w zasadzie powiela się z kilkoma wcześniejszymi książkami opisanymi na tym blogu. Najbliższe porównanie to chyba „Wino. Praktyczny poradnik”, gdzie lwią część, tak jak i tu, też stanowił podział na style i omówienie każdego z nich wraz z podaniem przykładów i ciekawostek. Cole posiłkowała się teorią Hugh Johnsona (autora przedmowy do książki) i  poświęciła stylom niemal całą treść. Ostatnie kilka krótkich działów dotyczy podstaw enologii: produkcji, kupowania, przechowywania, degustacji, etc. Sama książka jest pokaźnych rozmiarów, zawiera sporo fotografii, a także tabelaryczne i schematyczne zestawienia pomocnych w przyswajaniu wiedzy faktów. Gdzieś między blokami tekstu pojawiają się zdjęcia autorki (najczęściej z kieliszkiem w dłoni), a że jest to kobieta urodziwa, nie miałem nic przeciwko nauce winnego savoire vivru na jej przykładzie. Tak czy inaczej, to nie wymyślna forma jest głównym atutem „Dobrego wina na każdą okazję”, a treść.
                Pani Katherine operuje fajnym językiem. Nie jest to zwyczajne przekazywanie informacji, ale raczej uwodzicielskie szeptanie do ucha, pełne metafor, wykwintnych słów, a czasem poetyckich porównań. Mimo wszystko zachowuje w tym umiar, sprawiając wrażenie osoby, która świetnie się bawi opowieściami o winie i ludziach wina, no i też osoby, która naprawdę sporo wie o tym, co mówi. O ile w poprzednich książkach treść mieliśmy zwykle podzieloną na tematyczne rozdziały, u Cole to wszystko (tzn regiony, przykłady, potrawy itd.) jest podane za jednym zamachem – podczas omawiania konkretnych stylów. Mając za sobą lekturę chyba z sześciu książek o winie, bardzo łatwo i przyjemnie się w tym odnajdywałem. Większość haseł była mi znana, więc mogłem skoncentrować się na przyjemności słuchania słów autorki. Jak byłoby gdybym tę pozycję kupił jako pierwszą? Nie wiem – pewnie dużo gorzej.


                I myślę, że to właśnie okazał się główny powód czytania książki tak długo. Podobnie jak w przypadku picia dobrego wina – tak i podczas słuchania Pani Cole – delektowałem się tekstem, przyswajając go małymi łykami. Chyba też fakt przerobienia informacji o winie już kilkakrotnie wcześniej zrobił swoje i nieco spowolnił mój głód chłonięcia wiedzy. Myślę, że podobnie jak w przypadku „Wino. Praktyczny poradnik.”, tak i tutaj mamy pozycję, którą warto mieć pod ręką: w kuchni albo na regale z książkami, bo to bardzo przydatny kawałek tekstu i zapewniam, że wielokrotnie będę do niego wracał.

00:26

Wino. Leksykon

Wino. Leksykon

„Wino. Leksykon.”, to kolejna po „Winie dla Bystrzaków” elektroniczna książka o winie, którą miałem okazję przeczytać. E-book kupiłem w Empiku za 29,49zł, choć ten okazał się mniej przyjazny niż poprzedni, bo w cenie dostałem tylko plik pdf, którego już tak fajnie się nie czyta jak epub czy mobi.
        Autorką książki jest Marta Szydłowska, znana z kulinarnych publikacji nie tylko dotyczących wina. Wśród tematów napisanych przez nią książek zauważyłem szeroki przekrój potraw, od ciast i naleśników, poprzez wędliny i pasztety, aż po nalewki i zdrową żywność. Nie ukrywam, że automatycznie nastroiło mnie to bardziej na granie formą i lanie wody niż na nowe odkrycie w winiarskiej literaturze, ale skoro jest książka, jest po polsku i jest o winie – to czytam, tak jak postanowiłem.
        No właśnie, w formie było bardzo ładnie, klimatycznie i kobieco. „Wino. Leksykon.” to bardziej album z pięknymi zdjęciami, zabierający nas w podróż po winiarskim świecie, niż ambitny zbiór wiedzy i porad. Tekst, spięty w zaledwie kilka głównych części, to niejako dodatek do urokliwych fotografii i, patrząc objętościowo, zajął może jedną czwartą całości. Tym niemniej wśród dwustu czterdziestu stron znalazło się trochę nieźle napisanej treści – w sam raz na jeden zimowy wieczór.
        Zainteresowała mnie krótka lekcja historii w pierwszym rozdziale książki – pani Marta opisała dzieje naszego ulubionego trunku od najwcześniejszych wieków starożytnych, co we mnie, miłośniku historii, rozpaliło chęć poczytania o tym więcej. Dodatkowo, przy opisywaniu poszczególnych krajów pojawiały się ciekawostki z przeszłości. Gdyby ktoś mógł polecić książki dotyczące tylko i wyłącznie historii wina, to czekam niecierpliwie na tytuły. Dalsza, środkowa część, to już opis najważniejszych regionów winiarskich świata wraz ze sztandarowymi produktami. I to część najobszerniejsza, a zawarte tam informacje to klucz do tego, czym autorka chciała zainteresować czytelników. Pozostałe fragmenty książki to klasyczny zestaw porad odnośnie degustacji, doboru wina do potraw itp. Wszystko oczywiście otulone kołdrą dużych kolorowych fotografii, nadających wycieczce po „winnych” tematach wiarygodności i odpowiedniego klimatu. Przyznam, że tego trochę brakowało mi we wcześniejszych książkach, choć oczywiście zdjęcia to sprawa trzeciorzędna.

        Czas na podsumowanie, bo reszta niczym nie różniła się od informacji zawartych u innych autorów – tylko przedstawiono ją w mocnym skrócie. Dużym plusem okazały się piękne, klimatyczne obrazy, które przeniosły mnie wprost do krain, gdzie rosną najsłynniejsze winogrona, i świetnie zwizualizowały ten ogromny, fascynujący świat. Miłym zaskoczeniem były też – co prawda niewielkie – wzmianki o rzadko opisywanych w innych książkach krajach takich jak Czechy, Chorwacja, Rumunia, Słowenia, Cypr, Armenia, Turcja, Azerbejdżan, Algieria czy Maroko. Minusem był stosunek treści do ilości fotek. Ale ponieważ taki właśnie zamysł towarzyszył producentom Leksykonu – nie będę się czepiał. Żałuję tylko, że nie mam tej książki w wersji papierowej, bo to naprawdę świetna pozycja na prezent albo do postawienia w regale. Choć do poczytania na początek raczej bym jej nie polecał.

14:08

Wino dla Bystrzaków

Wino dla Bystrzaków
W którymś z odcinków videobloga 4senses.tv Jerzy Kruk wspominał o dobrych książkach na początek przygody z winem. Jedną z nich była: „Wino dla bystrzaków”, której nie udało mi się znaleźć w formie papierowej, ale za to w Empiku kupiłem e-booka za 34,49zł. W tym samym odcinku Jerzy polecał jeszcze dwie inne pozycje: „Wino – kurs wiedzy” oraz „Wino i jedzenie”, ale obu do dziś nie udało mi się nabyć (nie są dostępne na stronie Empiku, gdzie przekierowują linki z artykułu 4senses). Pewnie znalazłyby się jakieś pirackie kopie w necie, ale że sam piszę – szanuję pracę innych piszących osób i kupuję książki oryginalne lub pożyczam, do czego też wszystkich namawiam. Gdy znajdę powyższe tytuły, to przeczytam i wrzucę recenzje.
        Autorami „Wina dla bystrzaków” (ang. „Wine for Dummies” [czy dobrze mi się wydaje, że ta seria kiedyś miała tłumaczenie „dla Opornych”?]) są Ed McCarthy i Mary Ewing-Mulligan – amerykańskie małżeństwo, które na koncie ma wiele „winnych” publikacji z serii „for Dummies” (np. „French Wines for Dummies”, „Italian Wines for Dummies” itp.). Od dekad są w świecie wina autorytetami, coach’ami winiarskimi i publicystami. Trzeba przyznać, że ich wiedza i doświadczenie robią wrażenie – co da się wyczytać z e-booka. No właśnie, ja rzadko kupuję e-booki – zwykle zdarza mi się to, gdy nie mogę znaleźć papierowej wersji, a bardzo chcę mieć dany tytuł w kolekcji. Dlatego nie będę się wypowiadał odnośnie samej „e-bookowości” książki, a skoncentruję się na formie i treści zawartych w środku rozdziałów.
        „Wino dla bystrzaków” ma charakterystyczną żółtą okładkę, która od razu nasuwa skojarzenie z innymi pozycjami tej serii. Przyznam się, że nigdy nie darzyłem ich szczególną sympatią i zaufaniem – nie wiem czemu, bo też nic z tej serii wcześniej nie przeczytałem. W formie wewnętrznej WDB przypomina pierwszą opisywaną przeze mnie książkę, czyli „Wino, jak zostać znawcą”. Jest zbudowana jak szkolny podręcznik, gdzie kolejne części i rozdziały na zasadzie haseł odkrywają wiedzę z zakresu wina. Co jakiś czas pojawiają się ikonki takie jak „sprawy techniczne”, wskazówka”, „zapamiętaj”, czy „strzeż się snoba” – gdzie autorzy dodatkowo zwracają uwagę na godne zapamiętania rzeczy. Książka ma czterysta osiemnaście stron w wersji pdf (ponad pięćset dwadzieścia , gdy wyświetlam e-booka na tablecie), jest podzielona na dwadzieścia jeden rozdziałów, które z kolei są spięte w osiem dużych części. Krótko mówiąc: uczta dla czytelnika – tu, wierzcie mi, jest co poczytać. Mi ukończenie książki zajęło tydzień – to świadczy o naprawdę fajnym kawałku treści.
        A treść jest imponująca i myślę, że to właśnie tę książkę najbardziej poleciłbym osobom początkującym. Luźny, nieco zabawny styl pisania sprawił, że czytając, czułem się komfortowo. Autorzy świetnie wyczuwają, że wino może cieszyć nie tylko koneserów, ale i zwykłych zjadaczy chleba – na każdym kroku zdają się trzymać stronę tych drugich, piętnując snobizm niektórych ludzi. Bardzo zgrabnie i przystępnie prezentują każdy najdrobniejszy nawet szczegół związany z winiarskim bakcylem. Jedyne, co może przytłoczyć, to środkowe rozdziały opisujące regiony winiarskie świata wraz z polecanymi producentami. Jest tego taki ogrom, że w pewnym momencie po prostu omijałem listy i nazwy kolejnych właścicieli ziemskich, winiarni i koncernów, bo i tak na tym etapie nauki niewiele by mi to dało. Rzuca się w oczy też to, że pierwsze wydanie książki ujrzało światło dzienne dosyć dawno i pewne informacje nie są już aktualne (np. polecane roczniki win, zwłaszcza że dla wielu z nich dobry termin spożycia to kilka lat). Tym nie mniej, jest w książce zawarta wiedza, do której wielokrotnie można powracać w miarę rozwoju, a biorąc pod uwagę ilość polecanych winiarni i trunków, możemy być pewni, że autorzy wiedzą co piszą. Omówione jest też wszystko, co trzeba wiedzieć o szczepach winogron i szerokościach geograficznych, gdzie występują; otwieraniu, degustacjach i doborze butelek do jedzenia; kupowaniu wina w sklepach czy na aukcjach, przechowywaniu go w piwniczkach i zamawianiu w restauracjach; a także wiele wiele więcej...

        Książka jest obszerna, a sporo informacji powieliło się z tym, co przeczytałem wcześniej. Mnóstwo danych wlatywało do głowy tylko na chwilkę, by zaraz ulecieć w niepamięć (miejmy nadzieję, że po to, by przeczekać we właściwych szufladach do czasu, gdy będę ich potrzebował). Wszystko, co przeczytałem powtórnie, wszystko nowe, czego się dowiedziałem, a także wszystko, czego nie zapamiętałem, to jednak bardzo pomocny, przyjemnie napisany kawał wiedzy, który polecam każdemu.

02:44

Wino. Praktyczny poradnik.

Wino. Praktyczny poradnik.
Jak już wspominałem, zdobywanie wiedzy o winie zacząłem od książek, więc i na starcie bloga znajdzie się sporo recenzji; dopiero w dalszej kolejności pojawią się notki o tym, co z tych książek wyniosłem. Tak więc, po przeczytaniu „Wino. Jak zostać znawcą”, kolejna książka, którą kupiłem i wchłonąłem to: „Wino. Praktyczny poradnik”. W sumie chronologicznie trzecia, bo drugą była „Wino dla bystrzaków”, ale że to e-book – zostawiłem ją na później. Dodam do recenzji następnym razem. Wszystkie trzy książki nabyłem bodaj w ciągu jednego tygodnia i wszystkie w empiku. Na „Wino. Praktyczny poradnik.” wyłożyłem 49,90 zł, czyli dosyć sporo – ale co tam...
        Autorami książki są Madeline Puckette i Justin Hammack – autorzy portalu „Wine Folly”. Rok wydania oryginału to 2015, a polskiego tłumaczenia 2016. Dwieście trzydzieści stron; miękka, kolorowa okładka z butelką i drzewkami zależności jest namiastką tego, co zastaniemy w środku, czyli książkowej wersji winefolly.com.
        No właśnie. Psioczyłem trochę na podręcznikową formę „Wino. Jak zostać znawcą.”, a okazało się, że druga książka jest jeszcze bardziej skondensowana i stanowi wręcz papierowy blog (taki obrazkowo-schematowo-tablelkowy poradnik o winie). Bynajmniej nie jest to zarzut – autorzy jasno i wyraźnie stawiają na „wymalowanie” czytelnikowi przed oczami podstawowej wiedzy i zebranie jej w ciekawy katalog pomocnych danych. W żadnym wypadku nie idą w stronę gawędziarstwa, tylko dają nam do ręki podręczne kompendium, które warto trzymać w kuchennej szufladzie lub w pokoju degustacyjnym, żeby w każdej chwili łatwo było do niego zajrzeć. Myślę, że ten zamysł się udał. Liczba rozdziałów została ograniczona do trzech: „podstawy”; „style win”; „regiony winiarskie świata” i o ile w pierwszym z nich możemy jeszcze trochę poczytać, to ostatnie dwa to już głównie obrazki. Czego można się przyczepić w formie? Może tego, że znalazłem trochę błędów redakcyjnych (czy też korekcyjnych). Literówki, zgubione wyrazy, fragment tekstu wychodzący poza margines druku. No było tego trochę, jak na tak krótką książkę, ale to moje literacko-recenzenckie zboczenie, że każdy błąd zwykle wyłapuję u innych (u siebie rzadziej :)).
        No ale teraz o treści, bo między wykresami i innymi optycznymi gadżetami jest sporo skondensowanej wiedzy. Dobrze się dla mnie złożyło, że nie trafiłem na tę książkę na początku, bo okazała się ona świetnym uzupełnieniem tego, co przeczytałem w pierwszej. Tutaj, obserwując schematy, koliste wykresy i symbole – od razu uruchamiały się w pamięci przegródki z zakodowanymi informacjami o stylach win, regionach i podregionach winiarskich, o doborze butelek do potraw, a także praktycznych poradach odnośnie technik degustacji czy innych związanych z winem czynności. I myślę, że o to chodziło autorom – bardziej, żeby wyrobić w „winnym” adepcie umiejętność klasyfikowania wiedzy w schematy i zbiory, niż próbowania okiełznać ją w całości. Wino to tak obszerny temat, że nie da się go wykuć „na blachę”. Na początku książki jest nawet taka oto fajna maksyma:

(...) Naukę o winie musisz zacząć od uzmysłowienia sobie, że świat wina jest znacznie większy, niż sobie wyobrażasz (...)”

        I myślę, że to jest najważniejsza informacja, jaką możemy z tej książki wynieść. Cała reszta to po prostu wieloletnia praktyka, która może okazać się łatwiejsza, gdy ma się pod ręką „Wino. Praktyczny poradnik”...

        Jestem bardzo zadowolony z książki. Nie napiszę, czy mi się podobała czy nie, bo ona nie jest do podobania się. Ba, ona nawet nie jest do klasycznego czytania – mi, osobie przyzwyczajonej do pochłaniania dużych ilości prozy, przeczytanie jej zajęło jeden wieczór. Najważniejsze, że trzymam ją teraz pod ręką, bo, mimo ogólnikowego przeglądu informacji, jest idealną pomocą przy degustacjach. Warto ją mieć w kolekcji.

05:12

Wino, Jak zostać znawcą

Wino, Jak zostać znawcą
Zgodnie z zasadą, że wiedzy najlepiej szukać w książkach – pierwszych kroków na drodze do mądrości winiarskiej postanowiłem szukać właśnie tam. Zresztą, jak to z molami książkowymi bywa, gdy czymś się zainteresuję, najpierw czytam wszystko, co w danym temacie znajdę, a dopiero później myślę, co dalej. Nie inaczej było tym razem. Postanowiłem, że przeczytam wszystko, co jest dostępne po polsku, a wrażeniami systematycznie będę się z wami dzielił na blogu, w dziale recenzje. Bez wystawiania ocen, bez szczegółowej analizy treści, po prostu ogólne wrażenia z czytania i wpływ jaki dana książka wywarła na moją przygodę z winem.
                Udałem się więc do najbliższego Empiku i kupiłem pierwszą z brzegu książkę o winie, czyli: „Wino. Jak zostać znawcą”, autorstwa Richard Kitowski, Jocelyn Klemm. Wydanie trzecie, rok 2014. Miękka okładka. Cena 29,90zł. Od razu też zacząłem ją czytać.
                Gdybyśmy pokusili się o porównanie wina do religii (a podejrzewam, że dla wielu jest ono religią), myślę, że większość z nas, odwrotnie niż w przypadku przygody z kościołem, określiłaby się mianem osób praktykujących, ale niekoniecznie wierzących. Tak też było ze mną. Gdy sięgałem po pierwszą książkę, wino piłem od dawna, ale moja wiedza na jego temat była mniej niż podstawowa. Dlatego czytało mi się bardzo dobrze i szybko.
                Książka pod względem wizualnym jest ładna. Ma schludną, półsztywną okładkę, ponad dwieście dwadzieścia stron, a brązowa kolorystyka nadaje całości odpowiedni klimat. W formie przypomina podręcznik, jest podzielona na kilka głównych rozdziałów, z których każdy rozwija fragment wiedzy o winie na zasadzie haseł. Na marginesach znajdują się dodatkowe adnotacje dotyczące ciekawostek i tego, co warto zapamiętać. Ma to swoje plusy, bo dzięki rozdziałowo-hasłowej konstrukcji łatwo się przyswaja wiedzę; łatwo też do opisanych informacji wrócić w miarę potrzeby. Zdecydowanym minusem jest brak literackiego zacięcia w kolejnych rozdziałach (być może jest to wina właśnie formy tekstu) – jest to zdecydowanie pozycja mająca w prosty, przystępny sposób przekazać wiedzę i to w sumie robi. Trzeba dodać, że książka została przetłumaczona z języka angielskiego, co zawsze ma wpływ na styl i klimat tekstu. Co więcej, w miarę przyswajania kolejnych tytułów przekonałem się, że podręcznikowa budowa i informacyjny styl to w tej branży nic nadzwyczajnego, no ale nie wyprzedzajmy faktów…
                Jeśli chodzi o treść, myślę, że jest to dobra pozycja na początek. Autorzy dosyć rozsądnie, intuicyjnie rozwijają poziom tematycznego zaawansowania, poczynając od ogólnych haseł związanych z winiarstwem typu 'czym jest wino', 'jak jest zbudowana winorośl', 'jakie są główne szczepy winogron do produkcji wina', 'na czym polega proces winifikacji'; poprzez skróconą lekcję historii oraz mniej skróconą lekcję geografii (omówione tutaj regiony i podregiony oraz przypisane im propozycje win na pewno na początek każdemu wystarczą); aż po szereg praktycznych porad i wskazówek związanych z degustacją, kupnem, doborem win do potraw, planowaniem wycieczek winiarskich, a nawet budową i używaniem korkociągów. Ja osobiście przeczytałem książkę w bodaj trzy wieczory i od razu poczułem wielki niedosyt, i chęć sięgnięcia po kolejne. Czy to dobrze czy źle, to już pozostawiam do indywidualnej oceny. Moim zdaniem warto czytać jak najwięcej, a dla osoby początkującej żadna pozycja „na start” nie byłaby marnowaniem czasu.
               Podsumowując, zapał z jakim zabrałem się za czytanie książek o winie sprawił, że „Wino. Jak zostać znawcą” pozostawiło u mnie pozytywne wrażenia i w opisywanym temacie przetarło szlak dla kolejnych wydawnictw. Należy chyba uznać to za sukces książki, choć podejrzewam, że z każdą inną byłoby podobnie. Zresztą po tę „inną” udałem się od razu do sklepu, no ale o tym następnym razem…
Copyright © 2014 Pisane Winem , Blogger