Pokazywanie postów oznaczonych etykietą degustacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą degustacja. Pokaż wszystkie posty

03:50

Wybrane z Langwedocji - zestaw win.

Wybrane z Langwedocji - zestaw win.


Wybrane z Langwedocji to zestaw, który od razu mnie zaciekawił. Rzadko zdarza nam się próbować win z tego regionu Francji, najczęściej mamy do czynienia z Bordeaux, Burgundią, Doliną Rodanu czy Alzacją. Do tego stosunkowo niska cena zestawu (97zł za 3 butelki) dodatkowo wpłynęła na zakup Wybranych z Langwedocji. A oto co na nas czekało po otwarciu paczki:

Wino nr 1 – Vieux Parc l'Alouette d'Hauterive:

  • wino: czerwone wytrawne,
  • szczep: cabarnet sauvignon, merlot,
  • rocznik: 2015
  • kraj produkcji: Francja,
  • region: Langwedocja, IGP D'Hauterive,
  • producent: Domaine du Vieux Parc,
  • alkohol: 13,5%

         Kolor czerwony, krwisty. W nosie truskawka wykryta przez Sandrę. Ja nie potrafiłem określić żadnego aromatu – dziwna sytuacja; może trochę porzeczki. W smaku odczucia z bordoskich blendów, czyli zbilansowany, lekko wodnisty początek i później atak tanin i wytrawności. Mocna końcówka. Do tego niewielka ilość aromatów – zrobiłem fotkę korka, bo miałem pewne wątpliwości co do tego wina, czy aby nie jest zepsute (były na korku dziwne czarne plamki, przebarwienia i pęknięcia).

         Drugiego dnia przekonałem się, że wino jest dobre, tylko potrzebowało trochę tlenu. Pojawiły się bardziej intensywne aromaty porzeczki, śliwki i truskawki. W smaku też można już było się delektować średnią, ale konsekwentną budową ze sporą koncentracją owocu i właściwą równowagą.

Ogólna ocena: 7/10


Wino nr 2 – Vieux Parc Amandiers d'Hauterive

  • wino: czerwone wytrawne,
  • szczep: carignan, cinsault, grenache, merlot, syrah
  • rocznik: 2015
  • kraj produkcji: Francja
  • region: Langwedocja, IGP D'Hauterive
  • producent: Domaine Du Vieux Parc
  • alkohol: 13%

         To wino okazało się nieco lepsze od poprzedniego, choć nie mam wiele do powiedzenia na jego temat. Kolor ciemnoczerwony, jednolity. W nosie trochę słodkich owoców (truskawka, malina) z dodatkiem zapachów wiejskich (obejście, spocony koń). Wino solidnie zbudowane, nieco okrągłe, pełen owocu i łagodnych tanin. Po prostu dobrze zbilansowane. Zdecydowanie jakość przewyższa w tym przypadku cenę.


Ogólna ocena: 7,5/10


Wino nr 3 – La Bastide Pinot Noir
  • wino: czerwone wytrawne,
  • szczep: pinot noir
  • rocznik: 2014
  • kraj produkcji: Francja
  • region: Langwedocja, Aude – Hauterive IGP,
  • producent: Chateau La Bastide
  • alkohol: 13,5%

         Dobry pinot noir. Kolor jasnoczerwony, prześwitujący. W nosie typowe dla pinota aromaty truskawki i poziomki, ale z dodatkowymi nutami cytrusowymi. W smaku lekki i przyjemny, do czasu, gdy uderza wytrawny finisz. Nie ma tu nadmiaru tanin, ale większa niż zwykle zawartość alkoholu wzmaga moc końcówki. Ja bardzo lubię pinoty, więc i tu byłem zadowolony.

Ogólna ocena: 7,5/10



         Zestaw zdecydowanie na plus. Mamy tu przede wszystkim przewagę jakości w stosunku do ceny, bo za jedną butelkę wychodzi ok. 33 zł, co jest ceną stosunkowo niską w porównaniu do standardowych cen win o solidnej jakości. Oczywiście nie są to wina wybitne, ale też niczego takiego się nie spodziewałem. Zdecydowanie wabikiem w tym wypadku była sama Langwedocja, jako nieco mniej popularny region Francji, i z flirtu z nią jestem zadowolony najbardziej. Wszystkie trzy wina prezentują porównywalny poziom, choć ja osobiście wybieram pinota, bo już od jakiegoś czasu jest to mój ulubiony czerwony szczep.

02:46

Wiosna z Austrii

Wiosna z Austrii


Weszło nam w krew zamawianie zestawów win. Z jednej strony zdajemy się na gust osób odpowiedzialnych za kompletowanie takich zestawów, biorąc nieco w ciemno ich propozycje. Z drugiej strony mamy możliwość wypróbowania butelek, które solo kosztowałyby nieco więcej (czasem dużo więcej) – a że dotychczas ta formuła raczej nas nie zawiodła, myślę że będziemy polować na kolejne zestawy od Marka Kondrata, a może i z innych miejsc.
         Wiosna z Austrii to z jednej strony zestaw egzotyczny, bo sama Austria potęgą winiarską na miarę Francji czy Włoch nie jest, ale z drugiej strony zestaw swojski, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z krajem środkowoeuropejskim, zbliżonym geograficznie do Polski.

Wino nr 1 – Artisan Sankt Laurent Pure:


  • wino: czerwone wytrawne, owocowe,
  • szczep: sankt laurent
  • rocznik: 2014
  • kraj produkcji: Austria
  • region: Burgenland
  • producent: Artisan Wines
  • alkohol: 12,5%

         Zaczęliśmy od wina czerwonego i myślę, że ono ostatecznie należałoby uznać za najlepsze. Przywitało czerwono-rubinowym kolorem, lekko prześwitując. Pośród aromatów wyczuliśmy czarną porzeczkę otuloną skórzano-dymną kołderką z dodatkiem suszonych liści. W smaku pojawiło się troszkę mineralnej kwasowości, a także dostojna wytrawność, która sprawiła, że wino, mimo stosunkowo niewielkiej zawartości alkoholu, wydawało się mocne. Nie było to wino niezwykłe – ot, ciekawa czerwona mikstura, w której nie bardzo było do czego się przyczepić.

Ogólna ocena: 7,5/10


Wino nr 2 – Artisan Sauvignon Blanc Pure

  • wino: białe wytrawne, owocowe,
  • szczep: sauvignon blanc,
  • rocznik: 2016
  • kraj produkcji: Austria
  • region: Burgenland
  • producent: Artisan Wines
  • alkohol: 12%

         Przy otwarciu tego wina niestety towarzyszył mi lekki katar i moje zmysły trochę zawodziły, więc ogólna ocena może nie być odpowiednia. Zakręcane na zakrętkę, podobnie jak czerwony kolega wcześniej, po nalaniu do kieliszków okazało się lekko perliste, choć bąbelki szybko uleciały. W zapachu gruszka, limonka i inne zielone owoce, a także dużo, dużo kwiatów. Na podniebieniu moc kwasowości, dużo owoców i rześkość godna austriackich strumieni. Piliśmy je w towarzystwie różnych górskich serów i to połączenie się sprawdziło. Bez szału – po prostu niezłe białe wino.

Ogólna ocena: 7,5/10


Wino nr 3 – Artisan Zweigelt Rose Frizzante Pure

  • wino: różowe musujące, wytrawne (trocken),
  • szczep: zweigelt
  • rocznik: 2016,
  • kraj produkcji: Austria,
  • region: Burgenland,
  • producent: Artisan Wines
  • alkohol: 12%

         Sporo było tu bąbelków jak na frizzante, grubych i ciężkich. Kolor jasnoróżowy, przeźroczysty. W nosie dużo minerałów, czerwonych słodkich owoców (truskawka, malina) i soczysty środkowoeuropejski sad. W smaku bez żadnych fajerwerków. Struktura oparta na kwasowości z jakby odlepionymi od niej innymi doznaniami. Obok owoców, zostawiało dziwny posmak – jakby lizanego żelaza (choć to uwaga degustującej wraz ze mną Sandry :) ). Brakowało mi w tym winie musującym charakteru i indywidualności. W ramach ciekawostki dodam tylko, że jest to wino musujące zakręcane metalową zakrętką, co mi się zdarzyło po raz pierwszy (zwykle mamy do czynienia z korkowym grzybkiem – ew. plastikowym).

Ogólna ocena: 6/10


         Ten zestaw na pewno nie określiłbym mianem rewelacji czy odkrycia. Raczej ciekawostki. Po raz pierwszy miałem okazję pić czerwone i różowe wina z Austrii, bo dotychczas zdarzało mi się próbować tylko białe. Opisany wyżej sauvignon blanc, choć solidny i rześki, nie ma szans konkurować z dobrymi gruner veltlinerami czy rieslingami (choć oczywiście jeszcze mało wiem o Austrii, aby go skreślać). Różowy zweigelt to też bardziej ciekawostka niż wino, które miałbym ochotę komukolwiek polecić. Najbardziej pozytywnie zaskoczył mnie ten czerwony sankt laurent, a to dobrze, bo sprawił, że nie będę się bał sięgać po kolejne czerwone wina z Austrii, choćby w ramach testów. Tym niemniej proszę pamiętać, że ja nie jestem wielkim orędownikiem totalnej wytrawności (a tej było tu dużo) i jeśli winiarze nie zostawiają mi na dnie troszkę cukru resztkowego, to jestem smutny – a tym samym skory do wystawiania niższych ocen ;).


09:22

Kurs Wiedzy Podstawowej - Winicjatywa

Kurs Wiedzy Podstawowej - Winicjatywa
W pierwsze dwa dni kwietnia Winicjatywa zorganizowała we Wrocławiu kurs podstawowej wiedzy winiarskiej, na który się zapisałem i który okazał się bardzo fajny. Nie powiem, żebym wrócił z niego jako ekspert, ale zdegustowanie trzydziestu butelek wina zrobiło na mnie wrażenie i chyba trochę pchnęło wiedzę do przodu. Do tego w końcu udało się zweryfikować tysiące przeczytanych książkowych stron w obecności kogoś doświadczonego – skalibrować percepcję, zadać trochę pytań i obrać nowe winne azymuty.
         Kurs odbył się w restauracji Taszka na wrocławskim Rynku, a to stosunkowo nowa knajpa, otwarta bodaj przed siedmioma miesiącami. Wcześniej tam nie byłem. Taszka to w zasadzie połączenie restauracji z barem winnym. Właścicielami są Portugalczycy i serwują tam portugalskie wina i przysmaki, które zresztą w ramach warsztatów mieliśmy okazję próbować. Właściciel okazał się w porządku – w trakcie kursu przerwał nam na chwilę, spytał jak nam się podoba, opowiedział co nieco o knajpie, a nawet wręczył każdemu z nas kartę, na której mamy do wydania 50zł w „winomacie” (nie wiem czy jest takie słowo – ale generalnie chodzi o automat na wino, który mają na wyposażeniu, podobny w działaniu do ekspresu do kawy :D ).
          Zajęcia prowadził pan Sławomir Sochaj, redaktor Winicjatywy, autor bloga enoeno.pl. Bardzo mi się te wykłady podobały, bo w zasadzie oprócz krótkiego wstępu „na sucho”, od początku do końca dyskutowaliśmy z kieliszkami w rękach, a wszystko, o czym opowiadał prowadzący, było poparte empirycznie. Pierwszego dnia kluczem do testowania win był ich kolor i sposobu winifikacji; drugiego dnia degustowaliśmy zgodnie z podziałem na regiony winiarskie świata, by uchwycić między nimi różnicę.
          Na kursie pojawiło się siedem osób, co mnie zaskoczyło, bo spodziewałem się, że będzie nas więcej. Prowadzący, który sam pochodzi z Wrocławia, przyznał, że nasze piękne miasto dotychczas było raczej pomijane na winiarskiej mapie Polski i fajnie, że ludzie zaczynają się tym tematem interesować. Przyznał też, że planują kolejne warsztaty rozszerzające i uszczegóławiające wiedzę z kursu podstawowego – no ja w miarę możliwości postaram się w nich uczestniczyć, choć takie atrakcje nie należą do tanich.

stolik na puste butelki po pierwszym dniu :)
         Podsumowując – było bardzo fajnie i myślę, że udało mi się nieco dźwignąć w pewnych kwestiach, w których dotychczas wypadałem słabo lub ich po prostu do końca nie rozumiałem. Do tego wiem na co teraz zwrócić największą uwagę i w którą stronę iść w dalszych próbach. Polecam taki kurs każdemu, kto zaczyna się tematem interesować. Myślę, że to jest trochę jak z jazdą samochodem. Można się nauczyć jeździć samemu, ale po kursie jest to zdecydowanie łatwiejsze i bezpieczniejsze. Ok, może to nie było najlepsze porównanie, ale na razie inne mi nie przychodzi do głowy ;).

04:51

Włoski Tercet - degustacja.

Włoski Tercet - degustacja.
(zdjęcie pobrane ze strony marekkondrat.pl)

Od momentu, gdy trochę mocniej zaczęliśmy interesować się winami, minęło już pół roku. W tym czasie dotarło do nas, że Włochy to kraj bardzo różnorodny, posiadający wyrazisty styl i oferujący mnóstwo świetnych pozycji, gdzie każdy wybierze coś dla siebie. Ilość regionów, winiarni i smaków jest tam tak duża, że zawsze znajdzie się coś zaskakującego. Nawet dla znawcy – a tym bardziej dla laika. Dlatego chętnie zamówiliśmy „Włoski Tercet” - nowy zestaw trzech win ze sklepu Marka Kondrata.

Wino nr 1 – Vin Giocondo

  • wino: czerwone wytrawne, owocowe,
  • szczep: aglianico,
  • rocznik: bez rocznika
  • kraj produkcji: Włochy
  • region: Kampania
  • producent: Ocone
  • alkohol: 12,5%

         Na pierwszy ogień poszło lekkie wino z południa Włoch czyli Vin Giocondo. Ładny, jednolity ciemnowiśniowy kolor pociągnął za sobą aromat wiśniowego kompotu; po pewnym czasie bukiet stał się bardziej różnorodny – pojawiły się truskawka, borówka, a nawet agrest i liście pokrzywy. W smaku okazało się lekkie, praktycznie bez garbników. I znów dominowała wiśniowa gładka kwasowość, towarzysząca piciu od początku do końca. W finiszu wiśni wtórowała amerykańska borówka. W ogóle nie wyczuwałem alkoholu – i takie wina lubię.

Ogólna ocena: 8/10


Wino nr 2 – Cajo


  • wino czerwone wytrawne, owocowe,
  • szczep: cabarnet sauvignon, merlot, sagrantino,
  • rocznik: 2014,
  • kraj produkcji: Włochy
  • region: Umbria IGT
  • producent: Terre de Trinci
  • alkohol: 14%

         No i z tym winem mamy poważny problem. Nie chodzi o produkt, tylko o tę akurat butelkę, ale po kolei:
         Ciemnoczerwony jednolity kolor, raczej typowy, nie zapowiadał niczego niezwykłego. Ale w nosie pojawił się intensywny „mokry pies” (skórzano-tekturowy zapach), który zdominował mało wyraźne aromaty owoców, głównie wiśni. W smaku średnio zbudowane, ze zbilansowaną słodyczą i kwasowością. Jakby mało skoncentrowane (ale do tego przyzwyczaiły mnie kupaże bordoskie), za to o dużej ilości tanin, zostających na dziąsłach i języku. Finisz bardzo gorzki – nie wiem, czy nie za bardzo.
         Ta ubogość owocowych aromatów, rozmyty smak, gorzkość i zapach mokrego psa sprawiły, że zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie trafił nam się wadliwy egzemplarz. Niestety nasza wiedza praktyczna jest jeszcze uboga – szczególnie jeśli chodzi o umiejętność wykrywania wad. Przelaliśmy wino do karafki, by dać mu pooddychać. Niestety dekantacja nic nie zmieniła. Wino dalej dziwnie pachniało i było za gorzkie. Krótko mówiąc, skoro po każdym łyku chwytaliśmy z talerza kabanosy i ser, żeby szybko zagryźć i zablokować smak napoju, to znaczy, że coś chyba jednak było nie tak.
         Nie wiem, czy faktycznie trafiliśmy na wadliwe wino. Dla mnie to nawet lepiej, bo ciężko dziś znaleźć złe butelki (dotychczas mi się to nie zdarzyło), więc jest to ciekawostka i nauka. Żeby się upewnić, będę musiał kupić kolejny egzemplarz.

Ogólna ocena: 5/10


Wino nr 3 - Solatro

  • wino: czerwone wytrawne, owocowe
  • szczep: sangiovese
  • rocznik: 2015,
  • kraj produkcji: Włochy,
  • region: Toskania DOCG Morellino di Scansano
  • producent: Castelli del Grevepesa
  • alkohol: 14%

         Bardzo lubię toskańskie sangiovese, Chianti Classico itp., więc Solatro zostawiłem na koniec. Kolor jednolity, wiśniowy. W nosie znów wiśnia, wsparta jagodami i malinami, trochę śliwki. Wino średnio zbudowane, z dużą dozą owocowości i balansem między delikatną słodyczą z początku, a umiarkowaną kwasowością. Na finiszu typowa dla sangiovese lekka goryczka. Mimo sporej zawartości alkoholu, w ogóle go nie było czuć.
         Połowę wina zostawiliśmy na drugi dzień, co zadziałało na jego korzyść. Smaki ładnie się przegryzły, zbilansowały i złagodniały, przy czym bukiet pozostał bogaty i kuszący. Z tego tytułu dodałem 0,5 punkta.
         W ramach ciekawostki dodam, że wino otworzyliśmy do pizzy, która okazała się okropna w smaku i to Solatro musiało ją ratować. Drugiego dnia postanowiliśmy naprawić błąd i zrobić lepszą pizzę. I faktycznie, kolejnego dnia zarówno pizza jak i wino nie zawiodły i stały się świetnymi towarzyszami.

Ogólna ocena: 7,5/10


         Włoski Tercet okazał się bardzo ciekawym zakupem. Obok dwóch fajnych butelek pojawiła się jedna z dużym znakiem zapytania – i tę zagadkę będę musiał w najbliższym czasie rozwiązać, bo mi nie daje spokoju. Przy cenie zestawu równej 134 zł, średnia za butelkę wynosi 44,67 zł i chyba nie jest to kwota wygórowana. Na pewno nie dla miłośników włoskiego wina, dla których powinna być to pozycja obowiązkowa. Jeśli chodzi o mnie, to chętnie wróciłbym do Vin Giocondo, bo to wino smakowało mi najbardziej.

12:02

Degustacja zestawu "Europa na chłodno".

Degustacja zestawu "Europa na chłodno".
Zestaw „Europa na chłodno” ze sklepu Marka Kondrata zamówiliśmy 28.01.2017r. Kosztowało nas to 146 zł, ale to po zniżce w wysokości 25 zł za wykorzystanie kodu rabatowego. Całkiem spora sumka jak na trzy butelki białego wina (średnio 48,67 zł). Nie będę opisywał procedury zakupu i odbioru, bo robiłem to już przy okazji zestawu „Starter”. Przejdę od razu do opisu wrażeń degustacyjnych:

         Wino nr 1: Faust Riesling

  • wino: białe wytrawne, owocowe
  • szczep: riesling
  • rocznik: 2014
  • kraj produkcji: Niemcy
  • region: Rheingau
  • apelacja: QBA Rheingau
  • producent: Faust
  • alkohol: 11,5%

         Wino mocno schłodziliśmy, a następnie otworzyliśmy przy kolacji. Przy nalaniu uwolniło chmarę drobniutkich bąbelków, które przez chwilę okupowały powierzchnię wina i okolice ścianek kieliszków. Kolor jednolity – bardzo jasno żółty (albo jasno jabłkowy). W nosie cytrusy, minerały, gruszka i zielone jabłko. W smaku duża owocowa kwasowość, w tle niewielka słodycz, typowa dla rieslingów. Przyjemny finisz z wyczuwalnym aromatem agrestu, cytryny i limonki.
Wino piliśmy w akompaniamencie sałatki z awokado kurczaka i fety, którą Sandra robiła po raz pierwszy, ale trzeba przyznać, że wszyła jej wybornie. No a wino świetnie do sałatki przypasowało.

         Ogólna ocena: 7,5/10



         Wino nr 2: Weinrieder Gruner Veltliner Kugler Weinviertel


  • - wino: białe wytrawne, korzenne
  • szczep: gruner veltliner
  • rocznik: 2014
  • kraj produkcji: Austria
  • region: Dolna Austria, Weinviertel
  • producent: Weinrieder
  • alkohol: 12%

         Kilka dni później otworzyliśmy Veltlinera i to był mój pierwszy raz z tym szczepem i w ogóle z winem austriackim. Mocno schłodziliśmy. Kolor wina jasnożółty, słomkowy. W nosie cytrusy, żółte jabłko, gruszka i jakby tłuczeń granitowy – ale wszystko lekko stłumione. Na podniebieniu mineralna kwasowość i cytrusy. Dużo wytrawności i kwasowości, która, choć początkowo mną nieco zatrzęsła, to po kilku łykach, gdy się przyzwyczaiłem, okazała się bardzo charakterna. Nic nie jedliśmy do tego wina, więc sączyłem je długo i z przyjemnością.

         Ogólna ocena: 7/10


         Wino nr 3: Turnau Seyval Blanc


- wino: białe półsłodkie, lekkie
- szczep: seyval blanc
- rocznik: 2015
- kraj produkcji: Polska
- region: Województwo Zachodniopomorskie
- producent: Winnica Turnau
- alkohol: 11%

         To wino zostawiłem na sam koniec, bo zupełnie nie wiedziałem, czego się po nim spodziewać. W końcu to produkt polski. Znów mocno schłodziliśmy butelkę i otwarliśmy do sobotniego podwieczorka. Kolor bardzo, bardzo jasno-słomkowy (niemal biały). W nosie brzoskwinia, jabłko, morela, trochę cytrusów. W smaku dominująca słodycz, ale świetnie zbilansowana orzeźwiającą kwasowością. Na etykiecie zawarto informację, że jest to wino pół-wytrawne, ale zdecydowanie zawartość cukru resztkowego i smak wskazuje na słodki lub półsłodki produkt. Smak charakteryzowała mineralna perlistość – co myślę, że świetnie się sprawdzi na letnie, gorące popołudnia i wieczory. W ramach ciekawostki dodam, że pod koniec butelki do kieliszków dostał się dziwny biały osad (takie malutkie kryształki lub płatki śniegu) i z tego tytułu odejmuję mu pół punktu z oceny.
         Wino otwarliśmy po obiedzie złożonym z grliowanego kurczaka, ogórka konserwowego i bułki. Skroiliśmy melona i nalaliśmy wina – świetnie pasowało do tych owoców i myślę, że sprawdzi się z każdym owocowym deserem. Ogólnie to wino okazało się największym zaskoczeniem z zestawu Europa na chłodno, bo nigdy nie pomyślałbym, że Polacy potrafią robić tak ciekawe wina.

         Ogólna ocena: 7,5/10

08:08

Degustacja win Ca' del Sette

Degustacja win Ca' del Sette
We wtorek 07.02.2017r. wieczorem, w sklepie winiarskim Marka Kondrata przy ul. Słowiczej we Wrocławiu odbyła się degustacja win włoskiego producenta Ca' del Sette, z regionu Veneto. Degustację osobiście prowadził Matteo Pontalto – właściciel winnicy, choć z uwagi na brak znajomości języka angielskiego w kontakcie z gośćmi wyręczała go pani Ilaria Zenaro – zajmująca się marketingiem i eksportem.
         Udział w degustacji kosztował nas 45zł za osobę, a cena początkowo miała obejmować po kieliszku z czterech prezentowanych win oraz przekąski. Miłym zaskoczeniem okazało się, że gospodarze przywieźli ze sobą dodatkowe dwa rodzaje produkowanych przez nich trunków – tak więc w ciągu dwu i pół godzinnej imprezy udało się nam poznać aż sześć różnych win.
         W międzyczasie degustacji Matteo i Ilaria przeprowadzili prezentację, podczas której poznaliśmy dzieje rodziny właściciela, od pięciu generacji zajmującej się winogrodnictwem, a także powody decyzji o założeniu własnego zakładu produkcyjnego. Następnie zaprezentowano należące do niego winnice i winiarnie, i wyjaśniono technologię produkcji poszczególnych rodzajów wina. Dowiedzieliśmy się też co nieco o strategii marketingowej i planach na przyszłość firmy.


         Poniżej lista degustowanych win:
Wino nr 1 – 9,5 (to jego nazwa) – czyli lekkie białe wino wytrawne o zawartości alkoholu 9,5%. Przyjemne ze słodkimi akcentami.
Wino nr 2 – Bacca del Merlo – lekkie białe wytrawne wino o zawartości alkoholu 12%. Owocowe i kwiatowe aromaty współgrały z delikatną kwasowością. Bardzo pijalne białe wino, które po imprezie kupiliśmy.
Wino nr 3 – Stranero – lekkie czerwone wino o zawartości alkoholu 12%. Zdecydowanie mój styl wina – czyli bordoski blend (Cabarnet + Merlot), ale w delikatnym owocowym wydaniu, bez większych ilości tanin. To wino też kupiliśmy.
Wino nr 4 – Appassionante – pierwsze z dwóch najpoważniejszych win wieczoru. Ciężkie czerwone o zawartości alkoholu 13%. Kolejny, po Stranero kupaż Cabarneta i Merlota. Głęboka nasycona barwa, więcej akcentów dymu i suszonych owoców.
Wino nr 5 – Amante – czyli gwiazda wieczoru. Treściwe owocowe wino dla zakochanych o zawartości alkoholu 13,5%. Tu oprócz dwóch wyżej wymienionych szczepów jeszcze dodatkowo Corvina. Wino przedstawiono jako pozycję z potencjałem, aby zaspokoić gusta miłośników jego sławniejszego kuzyna czyli Amarone.
Wino nr 6 – Bacca Del Merlo dolce – czyli dużo słodszy odpowiednik wina nr 2, ale słodycz okazała się świetnie zbalansowana kwasowością – dostaliśmy do spróbowania po prostu przyjemne białe wino, dobre do sushi lub niezbyt słodkich deserów.



         W ramach ciekawostki dodam, że jedno z win, które otworzono podczas degustacji, okazało się korkowe, o czym osobiście poinformował Matteo. Informacja ta wprawiła w lekkie zakłopotanie degustujących, z których mało kto potrafił to wyczuć. Nie pamiętam dokłądnie, ale chyba była to jedna z butelek Appassionante. Ponieważ to moje pierwsze w życiu wino korkowe – także i ja początkowo nie wyłapałem korka w aromacie i smaku. Dopiero, gdy nalano nam wina z nowej butelki poczułem różnicę, choć nie tak dużą jak sobie zawsze wyobrażałem.

         Po degustacji Matteo i Ilaria pozowali z gośćmi do zdjęć i dawali autografy na butelkach, z czego skorzystaliśmy też my (w nagłówkowym zdjęciu podjarana autografem Sandra razem z Matteo ;) ). Ogólnie całe wydarzenie upłynęło w miłej, zabawnej atmosferze i zaliczamy je do udanych.
Copyright © 2014 Pisane Winem , Blogger